XML Parsing Error at 1:342. Error 9: Invalid character
HomeZe świataNews W tym megakościele podczas nabożeństw rozbrzmiewają piosenki Adele i innych artystów pop
W tym megakościele podczas nabożeństw rozbrzmiewają piosenki Adele i innych artystów pop
poniedziałek, 20 lutego 2012 11:10
W Liquid Church, megakościele w New Jersey (USA), od 12 lutego podczas niedzielnych nabożeństw śpiewane są piosenki artystów muzyki pop nominowanych do nagród Grammy. Akcja ta ma potrwać w sumie cztery tygodnie.
Według przedstawicieli kościoła, piosenki te mają pomóc jego członkom zobaczyć, że taki sam ból wynikły z miłości, o którym śpiewają współcześni artyści, został opisany w Biblii tysiące lat temu.
- Teksty Cee-Lo, Adele, Bruno Marsa i Foo Fighters wyrażają te same ciężary, z jakimi boryka się wiele osób przychodzących do kościoła - mówi Tim Lucas, pastor kościoła Liquid Church.
- Na przykład piosenki Adele mają głęboko osobisty charakter. Jest w nich ból, do którego ludzie mogą się odnieść - rozwód, rozstanie - podkreśla.
Według Lucasa, ludzie często pytają w dzisiejszych czasach: "Gdzie jest Bóg? Dokąd mogę pójść z moim bólem?".
Zdaniem pastora, zwracając uwagę na wspomniane piosenki, kościół może pokazać ludziom, do kogo mogą się zwrócić, kiedy cierpią.
Cykl zapoznawania wierzących z piosenkami pop ma związek z treścią starotestamentowej Księgi Ozeasza.
Rich Birch, rzecznik kościoła Liquid Church, mówi, że liderzy wspólnoty stwierdzili, iż Księga Ozeasza przekazuje historię podobną do treści wspomnianych piosenek, zwłaszcza jeśli chodzi o niewierność w miłości.
- Zrozumieliśmy, że pojęcie zdradzonej miłości jest ważną częścią ludzkich doświadczeń. Wybrane przez nas piosenki opowiadają taką właśnie historię. Cykl naszych przesłań kieruje się ku temu, jaka jest nasza relacja z Bogiem - podkreśla Birch.
Z kolei według pastora Lucasa, "najważniejsze w opowiedzeniu tej historii miłości jest to, że ludzie mogą dowiedzieć się, że Bóg ma serce, które zawsze oferuje łaskę i pojednanie".
- Nasze serca mogą być wypełnione zdradą i rozpaczą, ale z Nim wszystko kończy się nadzieją - mówi pastor kościoła Liquid Church.
Na zarzuty, że piosenki pop nie powinny być grane w kościele, rzecznik kościoła, Rich Birch odpowiada, że "istnieje długa chrześcijańska tradycja "odkupienia" sztuki zamiast jej odrzucenia, historia znalezienia dróg kontaktu z naszą współczesną kulturą".
Liderzy kościoła Liquid Church uważają, że ludzie szukają duchowości, która ma związek z życiem codziennym.
Według Richa Bircha, używanie piosenek pop nie oznacza, że jest to "muzyka antyuwielbieniowa". Jego zdaniem, "chrześcijaństwo tworzy obecnie subkulturę, która jest oderwana od szerszego świata". Dlatego jego kościół chce "odkupić" kulturę masową poprzez nawiązanie z nią kontaktu i zaangażowanie się w nią.
Podczas pierwszego z nietypowych nabożeństw zaśpiewano piosenkę Adele "Rolling in the Deep" Podczas drugiego - utwór Cee-Lo Greena "Forget You".
Kościół Liquid Church został założony w roku 2001. Obecnie na jego nabożeństwa przychodzi ponad 2 tys. osób. Wspólnota prowadzi działalność dobroczynną - dostarcza czystą wodę pitną do pogrążonych w ubóstwie regionów w Etiopii, Republice Środkowoafrykańskiej, Haiti i Salwadorze.
Poniżej zamieszczamy klip reklamowy opisanej powyżej akcji kościoła Liquid Church. Jej nazwa to "Pop God".
Wysyłając komentarz potwierdzasz, że znasz i akceptujesz regulamin systemu komentarzy na Chrzescijanin24.pl.
pavlos
|2012-04-12 14:03:06
Coś jeszcze !
Kościół (i katolicki i protestancki) coraz częściej żyje w takim oddaleniu od rzezywistości, że zwykły człowiek nie ma nawet możliwości wejść, a co dopiero przeżyć, w naszym kościelnictwie.
Dlaczego więc nie unormalnić naszych kultów i zwyczajów ? Jest to możliwe, a jakże, ale tylko z wrzącym z miłości do Boga, w przeciwnym razie zaleje nas inna zaraza w stylu związków homoseksualnych itp.
Takie teksty napawają mnie tylko smutkiem. Czy oni to grają podczas modlitwy uwielbienia? Chyba że źle zrozumiałem. Jeśli grają po prostu podczas nabożeństw i później odwołują się do tego w ewangelizacyjnym kazaniu, to w jakimś stopniu jestem w stanie zrozumieć. Czasem przecież podczas kazań wykorzystuje się teksty autorów niewierzących, oczywiście z odpowiednim komentarzem. Natomiast w proces "uświęcania kultury" poprzez używanie jej w kościele nie wierzę. Co da wniesienie do kościoła obrazu gołej baby, choćby jakiegoś wielkiego światowego artysty? Chyba tylko zgorszenie, albo zdeprawowanie wierzących.
Jest tak. Świątynia ma być miejscem kultu Boga. Może to się odbywać w cichym rycie trydenckim, ale też i głośnym i radosnym wychwalaniu Boga (Gospel).. nawet Praise Rock czy white metal bym zrozumiał. BA! Rapowanie ale takie dla Boga (nie brakuje takich ludzi) ma sens w kościele i w Kościele.
Ale wpuszczanie do kościoła (budynku) i dawanie głosu ludziom, którzy niszczą miłość i pojęcie wierności to trochę przesada. Kościół ma być miejscem, gdzie człowiek znajdzie nadzieję na poprawę, nadzieję na miłość prawdziwą i czystą, nie np homo czy puszczanie się.. A niestety tacy artyści to promują. ,,Nei ma miłości, nie ma sensu, po co wierność''--> naprawdę tak brzmią słowa księgi Ozeasza mówiące o nadziei w Bogu..?
Żałosne i kwadratowe myślenie, apostoł Paweł pisał, że jakkolwiek, ale Chrystus ma być głoszony - jeśli mają zdrowe myślenie i dobrą realcję z Bogiem ? To nic im nie grozi, a my cisanotą myśli skazujemy się na mkiernotę, jaka panuje w Polsce. Pozdrawiam!
NIe rozumiem czemu sie dziwicie?? Pokuta, bojaźń przed Bogiem, unizenie to nie sa popularne pojęcia. Dzisiaj Boga tzreba "uwspółczesnić", "uatrakcyjnić" zeby człowiek raczył się Nim zainteresować. Ale jak mowi biblia- wąska jest droga i ciasna brama iniewielu ją znajduje. A to co sie dzieje nie powinno byc zaskoczeniem bo te rzeczy zapowiedział Jezus juz dawno temu. To jest tworzeenie nowej religii, która wkrótce zawładnie umysłami ludzi. To juz nie jest kompromis ze swiatem- to jest świat w najgorszym wydaniu. Mogę tylko rzec- MARANATHA!